Niezwykłe sportowe widowisko czeka w niedzielę bielskich kibiców piłki nożnej. O godzinie 16.00 na stadionie miejskim przy ul. Elizy Orzeszkowej 19 rozpocznie się mecz Tura z Jagiellonią.
Nie będzie to co prawda pierwszy zespół białostoczan, bo ten rywalizuje w ekstraklasie, tylko drużyna rezerwowa, grająca na co dzień w IV lidze. Niewątpliwie jednak spotkanie to rozpala emocje kibiców z kilku względów.
Po pierwsze – Jaga to Jaga! Bezkonkurencyjny klub na mapie futbolowej północno-wschodniej Polski, który swoje fankluby ma w wielu mniejszych miasteczkach, w tym również w Bielsku. Nasi kibice są też oddanymi fanami Jagiellonii, jeżdżą na jej mecze nie tylko do Białegostoku. A znaczące bielskie firmy od lat chętniej sponsorują wielką Jagę, niż lokalnego Tura. Atmosfera na trybunach będzie więc gorąca, ale przyjazna.
Po drugie — to mecz na szczycie IV ligi. Po sześciu kolejkach rundy jesiennej (a więc przed bieżącym weekendem) w tabeli prowadziła Jagiellonia II z trzema punktami przewagi nad drugim Turem. Białostoczanie dotychczas stracili tylko dwa punkty, remisując 3:3 w Łomży ze spadkowiczem z III ligi — ŁKS-em. Na dodatek w piątek zostały już rozegrane dwa mecze siódmej kolejki i w obu zwyciężyli faworyci: Warmia Grajewo po zaciętym boju pokonała Sokoła Sokółka 2:1 (po golach Marcina Arciszewskiego i Tomasza Dzierzgowskiego), zaś Wissa Szczuczyn rozbiła 6:0 Hetmana Białystok (gole: Twardowski — dwa, Łazarczyk — dwa oraz Wasiulewski i Cychol po jednym). Mecz Tura z Jagą ma więc wielkie znaczenie dla układu w czołówce czwartoligowej tabeli, a nasz zespół zapowiada, że nawet z tak mocnym rywalem zagra ofensywną i otwartą piłkę. Bo atakowanie drużyna trenera Pawła Bierżyna „ma w swoim DNA".
Po trzecie — chociaż przykro to pisać — Jagiellonia II musi wygrać tegoroczne rozgrywki. Chyba, że sama wygrać ich nie zechce, ale to mało prawdopodobne. Wiadomo, to sport, a w sporcie wszystko może się zdarzyć. Pokazał to mecz w Łomży, gdzie białostoczanie zagrali w słabszym składzie i tylko zremisowali. Pokazał też letni sparring w Bielsku, gdy Tur rozgromił Jagę aż 6:1! Gole dla bielszczan strzelili wówczas: Patryk Stypułkowski — trzy, Karol Kosiński — dwa i Piotr Kosiński. Można? Można! To był jednak mecz towarzyski, w Jadze zagrała niewielka liczba „spadów" z ekstraklasy i białostoczanie dali się kompletnie zaskoczyć ambitnie grającym gospodarzom. W niedzielę tak łatwo już nie będzie, ale wierzymy, że Tur ma szansę na sprawienie niespodzianki.

Nie ma wątpliwości, że w trakcie całych rozgrywek sezonu 2019/20 Jagiellonia II trochę punktów straci. I stanie się to właśnie wtedy, gdy białostoczanie będą czuli się zbyt pewni siebie i zlekceważą rywali. A wszyscy przeciwnicy w IV lidze będą się na nich szczególnie mobilizowali. Jednak patrząc na to chłodnym okiem trzeba zauważyć, że nie po to Jagiellonia II została latem reaktywowana i decyzją związku dołączona od razu do IV ligi (a więc do najwyższego szczebla rozgrywkowego prowadzonego przez Podlaski Związek Piłki Nożnej; wyżej już się jej „wsadzić" nie dało), by zespół nie wywalczył awansu do ligi trzeciej. Z punktu widzenia szkoleniowego ogrywanie utalentowanej młodzieży, a zwłaszcza rezerwowych z ekstraklasy w IV lidze jest mało przydatne. Rywale są zbyt słabi nie tylko sportowo, ale przede wszystkim odstają przygotowaniem motorycznym. Amatorzy trenujący 2-3 razy w tygodniu po pracy i szkole nie są w stanie wypracować takiej szybkości czy wytrzymałości, jaką mają organizmy zawodowców zarabiających grą w piłkę w dziesiątkach czy setkach tysięcy złotych. Co innego liga trzecia — tam poziom jest już znacznie wyższy, o czym sami boleśnie przekonaliśmy się dwa lata temu, podczas rocznej przygody Tura z tą klasą rozgrywkową.
Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można więc stwierdzić, że Jagiellonia II będzie dążyła do awansu, a wiatr zapewne będzie jej wiał w żagle. Pokazało to zresztą niedawne zamieszanie z liczbą obcokrajowców spoza Unii Europejskiej w rozgrywkach IV ligi, opisywane przez poczytny ogólnopolski tabloidowy portal piłkarski „Weszło" (Bałagan z oskarżeniami. Ilu obcokrajowców może grać w Podlaskim ZPN-ie?). Jagiellonii II zajrzało w oczy widmo walkowerów, ale szybko pomocną dłoń wyciągnął do niej związek. Trudno zakładać, że w przyszłości tej przychylności miałoby kiedykolwiek zabraknąć. Inna sprawa, że pamiętając losy Tura w III lidze i oglądając dzisiejsze dokonania w niej Ruchu Wysokie Mazowieckie, a zwłaszcza podlaskiego beniaminka KS-u Wasilków, można dojść do wniosku, że awans Jagiellonii II byłby najlepszym rozwiązaniem dla podlaskiej piłki.
Wreszcie po czwarte — Jagiellonia II to naprawdę mocny zespół i zapewne wielkie piłkarskie nazwiska. Nie wiemy, jakich graczy ześle tym razem do rezerw trener Ireneusz Mamrot, ale nie jest wykluczone, że w tym gronie znajdą się zawodnicy dobrze znani kibicom ekstraklasowej Jagiellonii. I w Bielsku będzie można ich obejrzeć za darmo, nie płacąc słono za bilety. W ostatnim meczu rezerw z Wissą Szczuczyn (wygranym przez białostoczan 2:0) zagrali m.in.: bramkarz Grzegorz Sandomierski (185 gier w ekstraklasie), obrońca — były młodzieżowy reprezentant Słowacji Andrej Kadlec i pomocnicy: Serbowie Marko Poletanović i Mile Savković, Słowak Martin Košťál, Ukrainiec Ołeh Horin i uznawany niegdyś za jeden z największych białostockich talentów Przemysław Mystkowski (21 lat, 35 meczów i 1 gol w ekstraklasie).
Pierwszy skład Jagi grał w ekstraklasie w piątek (w Poznaniu zremisował z Lechem 1:1, po golach Patryka Klimali i Pawła Tomczyka), więc nie ma problemu, by zawodnicy, którzy tam nie zagrali, lub zagrali krótko, nie mogli się w niedzielę zaprezentować kibicom w Bielsku. A warto zauważyć, że w Poznaniu z ławki nie podnieśli się także: obrońca, pięciokrotny reprezentant Islandii Böðvar Böðvarsson i Bartosz Kwiecień, a po zaledwie pół godziny występowali: Hiszpan Juan del Carmen Cámara Mesa (mający na swoim koncie 16 minut rozegranych w seniorskiej Lidze Mistrzów UEFA w barwach sławnej Barcelony) oraz były młodzieżowy reprezentant Czech Tomáš Přikryl. Bardzo prawdopodobne, że część z tych zawodników zawita w niedzielę do Bielska. A nawet gdyby Jaga II zagrała w większości swoją młodzieżą, to warto pamiętać, że jest to rocznik 2001, który przed rokiem zdobył dla klubu z Białegostoku tytuł mistrzów Polski juniorów młodszych (do lat 17), rozbijając w finale Pogoń Szczecin 4:0 (po golach: Macieja Twarowskiego, Eryka Matusa, Mikołaja Wasilewskiego i Karola Struskiego).
W tej sytuacji prawdziwy kibic piłkarski nie ma innego wyjścia — w niedzielę o godzinie 16.00 musi się pojawić na bielskim stadionie. Do zobaczenia!
(jan)


