Ostatnie wydarzenia w Stanach Zjednoczonych, które przerodziły się częściowo w zamieszki na tle rasowym po śmierci czarnoskórego mężczyzny z rąk białego policjanta skłaniają do refleksji nawet naszych autorów. W latach 80-tych mieliśmy falę emigracji politycznej oraz ekonomicznej z PRL-u. Wielu osobom zdawało się, że wszędzie będzie lepiej niż w Polsce Ludowej.
Niektórzy, po pobycie w obozie przejściowym w Austrii, zdecydowali się na dalszą emigrację, aby żyć np. na południu Afryki. Wówczas był to kraj rządzony przez białych, chociaż większość mieszkańców stanowili rdzenni czarnoskórzy Afrykanie. Kolejny tekst (po swojomu) Barbary Goralczuk dotyczyć będzie m.in. szoku kulturowego, czyli spotkania z Afryką mieszkańców Podlasia.
opr. (ms)
Emigranty
Handzia i Antoni Naumowicz wyjecheli z Biłostoku w 1982 roci, na fali szukania sobie liepszoho życia. Utekli do Austrii, a tam odosłali ich do obozu uchodźców politycznych. Chotieli żyti deś daleko poza Puolszczoju, bo wsiem zdawałoś tohdy, szto chwatit wyjechati z domu, a popadut do raju. Kudy dalej - pytali Austryjaki? Do Anglii, do Kanady albo do RPA? Naumowiczy wybrali daleku Afryku, RPA.
Czom jak raz tudy? Tiażko odkazati. Prosto tam chyba było sudżane. Szag za szagom naszli sobie swuoj nowy duom na druhomu kuńciowi świeta, W Kapsztadi.
W Puolszczy ne było im aż tak bardzo kiepśko, Handzia była pielęgniarkoju, a Antoni mechanikom samochodowym. Mieli dwóch małych synuow, a żyli w Biłostoci z bat’kami Atonioho. Za toje Afryka powitała ich tepłom, bo zajechali tam w styczniu, znaczy w seredini lieta. Powitali ich cikawy liude - bieły, jakich było mnuoho, a to z ciełoho świeta, i czorny, jakije nie zworoczuwali na ich nijakieji uwahi. Cieły bardag, ale najhuorsz było nauczytiś jazyka - angielskoho i burskoho, tutejszoho.
Tiażki byli perszy miesecia, ale po rokowi wsio nabrało ładu. Handzia robiła w szpitalu, stała nad-pielęgniarkoju, mieła puod soboju 7 pomocnic, Murzynok. Antoni w zakładowi samochodowum u Anglika Stewena, dieti poszli do szkoły i szwargotali po angielsku i w tutejszomy tak samo, jak po puolśku i po swojomu.
Handzia diwowałaś Murzynkom, jakije wonie byli roboczy, ale bez swojoho pomyślunku. Koli im Handzia sztoś nakazała, to zrobili, jak ne nakazała, ne robili niczoho, nawet kob i szto upało, ne puodneslib.
Uczyła ich usioho, podrużyła.
Raz posiadali usie na pogaduszki.
Pytaje Handziu mołodaja Shiela, odna z bystryejszych diwczyniat:
- Naumowicz, a u was w Puolszczy to ty mieła w doma Murzynku, pomocniciu?
- Nie - każe Handzia. - Ne mieła.
- Jak to? - udiwiłaś Shiela. - A chto u tebe w doma prataw?
- Ja sama pratała - odkazała Handzia.
- Naumowicz, a chto niańczyw dieti, jak ty chodiła do szpitala na robotu?- pytaje dalej Shiela.
- Nichto, dieti byli w przedszkolu, czasom zajmałaś jimi babcia.
Murzynki ne wierat.
- Naumowicz, a koli tak, to szto Murzyny u was, tam w Puolszczy robili?!
- Niczoho - tłumaczyt Handzia. - U nas ne ma Murzynów, nu chyba szto takije mołodyje studenty, to wonie uczaćcia.
- Nu ne może byti? Jak, to, bez Murzynów? - diwczyniata krutiat hołowami. - A chtoż u was popratuje w chati?
- Nichto, ja sama - każe Handzia.
- A obied chto waryt, tobie, dietiam, mużykowi?
- Ja sama.
Mołodym pielęgniarkam to prosto ne wierycia. W Afryci takije prosty roboty robit służba, znaczyt Murzynka praciuje u biełych w chati. W każduj chati.
Na druhi deń, widno Shiela peredumała wsio, szto uczuła, ależ ne mohła toho pomieściti w hołowie. Pytajećcia znow:
- Naumowicz, a chto u tebe okna myw, jak ty była na roboti?
- Ja sama myła, Shiela. Wsio ja sama.
Shiela wyraczyła oczy. Wsio sama? Odna baba robit wsio sama?! Dieti, robota, kuchnia, pratanie, mużyk, a na toje wsio odna, sama, Naumowicz? Nu, ne diwota, szto pryjechała w Afryku, tut maje Murzynki do pomocy….
Barbara Goralczuk


