Rozmowa z Maciejem Boblem – dyrektorem Gminnego Ośrodka Upowszechniania Kultury im. Anny Dernowskiej w Kalnicy, a także przewodniczącym rady powiatowej Podlaskiej Izby Rolniczej oraz radnym powiatu bielskiego. O "Piątce Kaczyńskiego" i strajku rolników, ale też o kulturze na terenie gminy Brańsk.
Dlaczego rolnicy protestują przeciwko „Piątce Kaczyńskiego”? W Brańsku i okolicach to właśnie pan odpowiada za organizację ich wyjazdu do Warszawy planowanego na najbliższy wtorek.
- Co do protestu i niezadowolenia rolników, to osobiście uważam, że ta ustawa potocznie zwana „Piątką Kaczyńskiego” w tej formie powinna zostać w całości odrzucona. Jest w niej zbyt wiele zapisów, które w sposób bezpośredni wpływają na życie naszych mieszkańców. Sam wywodzę się ze wsi, mieszkam na wsi i pomimo tego, iż nie utrzymuje zwierząt hodowlanych to wiem, że wszyscy odczujemy skutki tej ustawy. Szczególnie producenci rolni, producenci żywności, ale też konsumenci.
Opracowania, m.in. Krajowej Rady Izb Rolniczych, związków branżowych producentów bydła czy też drobiu jednoznacznie potwierdzają, iż wyżej wspominana ustawa będzie miała negatywne skutki finansowe dla wszystkich branży rolniczych, zakładów produkcyjnych żywność, półprodukty oraz dla konsumentów, więc to nie dotyczy tylko i wyłącznie wsi i jej mieszkańców.
Większość gospodarstw ma pozaciągane kredyty bankowe, ponieważ z bieżącej produkcji nie są w stanie inwestować tak ogromnych środków, aby sprostać i tak bardzo wyśrubowanym normom co do jakości produkcji. Należy pamiętać, iż mamy jedną z najlepszych i najzdrowszych żywności pod względem jakościowym w Europie. Pandemia pokazała jak ważne jest rolnictwo, które produkuje najlepszej jakości żywność. Jesteśmy jednym z największych eksporterów żywności w Europie. Ta ustawa, chociażby poprzez zapisy o uboju rytualnym, może spowodować, że wypadniemy z rynku. W konsekwencji stracą na tym producenci rolni oraz zakłady produkcyjne.
To wszystko może pociągnąć za sobą nieodwracalne skutki finansowe, a nawet bankructwa gospodarstw rolnych czy też Banków Spółdzielczych, w których zadłużeni są rolnicy. Czy to dobre? Niech każdy odpowie sobie sam.
W mojej ocenie rolnicy doskonale dbają o swoją zwierzynę, bo przecież z niej żyją. A jeżeli są jakieś odosobnione przypadki to zajmują się nimi Państwowe Służby Weterynaryjne oraz Policja. Dawanie uprawnień „ekologom”, aby mogli wchodzić do gospodarstw, by rekwirować i zabierać zwierzęta to już stanowczo za dużo!
Wiem, że wśród rolników było mnóstwo komentarzy, aby jechać do Warszawy, a nie blokować drogi dla zwykłych „Kowalskich”. Rozumiem, że mogło być to uciążliwe. Tylko w taki sposób można było zwrócić uwagę parlamentarzystów na zaistniały problem. Dlatego też na 13 października planowany jest strajk centralny w Warszawie i ważne jest, aby przyjechało jak najwięcej rolników i pokazało swoje niezadowolenie z wprowadzanych przepisów. Rolnicy walcząc o swoje muszą posuwać się do tak radykalnych działań. Widzimy również gesty solidarności przedsiębiorców z rolnikami. Wiem doskonale, że większość społeczeństwa solidaryzuje się z rolnikami i rozumie te działania pomimo uciążliwości jakie powodują.
Pod pańskim adresem pojawiły się zarzuty ze strony pańskich przeciwników, że działa pan z motywacji politycznej. Należy Pan do PSL-u, a partia ta straciła głosy na wsi na rzecz PiS-u. Czy to próba odzyskania elektoratu?
- Nie rozumiem takiego ataku za związki z PSL-em. Nie ukrywam przecież, że w 2019 roku startowałem z list PSL do parlamentu. Całe moje życie od urodzenia związane jest z rolnictwem. Ukończyłem studia wyższe na kierunku rolnictwo, pracowałem w Podlaskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Szepietowie jako doradca rolniczy. Mam założyłem własną działalność gospodarczą jako doradca rolniczy. Pochodzę z rodziny chłopskiej, wielodzietnej, o dość konserwatywnych poglądach. W okresie dorastania gdy kształtowały się moje poglądy jedyną partią polityczną reprezentująca mieszkańców wsi był PSL.
W ważnych sprawach, liczących się dla nas tu żyjących, logo partii nie ma znaczenia. Proszę zauważyć, że komitet strajkowy składa się z ok. 50 organizacji powiązanych z wszystkimi środowiskami od lewa do prawa i nie doszukiwałby się tutaj odzyskiwania elektoratu. Ja osobiście wierzę w to co robię, iż wspólnymi siłami uda nam się zmienić niekorzystne zapisy tej ustawy. Tak, aby nasze gospodarstwa rodzinne nie ucierpiały na wprowadzeniu jej zapisów. W związku z tym, iż ze strony rządowej nie ma woli do rozmowy i zmiany uchwalanych treści, rolnicy muszą pokazać swoją siłę i jechać na strajk 13 października. Być może to w jakiś sposób wpłynie na to iż ta ustawa zostanie odrzucona.
Swoje wpisy w mediach społecznościowych na temat protestu publikuje Pan w czasie godzin pracy Gminnego Ośrodka Upowszechniania Kultury im. Anny Dernowskiej w Kalnicy. Pojawiły się głosy, że jako dyrektor nie powinien Pan tego robić.
Staram się nie łączyć obowiązków, pełnienia funkcji czy to w izbie rolniczej czy też radnego rady powiatu bielskiego w godzinach pracy GOUK. W tym konkretnie przypadku administrator konta facebookowego „Spotted: Gmina Brańsk” zarzucił mi, iż w godzinach pracy zamieściłem post na temat organizowanego, czy też odbywającego się w tym dniu strajku rolników przeciwko procedowanej ustawie o ochronie zwierząt potocznie zwanej „Piątką Kaczyńskiego”. To nie ja byłem autorem postu a tylko go udostępniłem. Można to było zrobić chociażby w przerwie na kawę.
Działalność instytucji kultury charakteryzuje się tym, iż musimy być elastyczni względem godzin pracy. W przypadku organizacji imprez, czy też zajęć dla dzieci i młodzieży z terenu Gminy Brańsk i okolic, godziny pracy są inne niż w urzędach. Często pracujemy w dni wolne od pracy, a więc w soboty czy niedziele lub w godzinach popołudniowych. Kolejną rzeczą jest to, iż dostęp do mojego konta facebookowego mogą mieć osoby do tego uprawnione i udostępniać z mojego konta różne posty, co może oczywiście pokrywać się z godzinami pracy. W związku z tym, iż jestem osobą publiczną staram się zamieszczać różne informacje dla mieszkańców z działalności Urzędu Gminy, Gminnego Ośrodka Upowszechniania Kultury i Gminnej Biblioteki Publicznej, jak również z działalności Podlaskiej Izby Rolniczej czy powiatu bielskiego.
Przejdźmy do spraw związanych z kulturą. Na co mogą liczyć w najbliższym czasie mieszkańcy gminy?
- Tworzymy część rekreacyjną wokół stawów. Same stawy zostały oczyszczone, wiosną pojawi się tam ogrodzenie i nasadzenia. Będą tam również pływały ryby. Nie zaprosimy tam wędkarzy.
Pomieszczenia pozostałe po repatriantach chcemy zagospodarować jako bibliotekę. Tak, aby księgozbiór znajdował się w tym samym miejscu, co jej siedziba. Na dzień dzisiejszy księgozbiór jest dostępny w Szmurłach. Tam zaś planujemy stworzyć miejsce tradycji weselnych. Nastąpi też poszerzenie znajdującej się tam izby tradycji regionalnej. Postawimy wiatę na stare maszyny rolnicze, przez co na terenie naszej gminy powstanie po prostu mini-skansen.
Warto przypomnieć, że przy GOUK w Kalnicy funkcjonuje klub sportowy Skorpion Kalnica, w którym dzieci i młodzież mają zapewnioną opiekę i kształcenie przez animatorów. Zapraszamy wszystkich zainteresowanych do udziału w zajęciach sportowych.
Czy przegląd akordeonistów doczeka się kontynuacji?
- Oczywiście mamy w planach organizację kolejnej edycji tego przeglądu. Dochodzą do nas słuchy, że kolejna edycja będzie się cieszyła dużo większym zainteresowaniem – w tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować portalowi Bielsk.eu za nagłośnienie pierwszej edycji przeglądu. Oby sytuacja epidemiczna nie pokrzyżowała naszych planów i wszystko poszło tak jak należy – planujemy termin karnawałowy, najpewniej luty.
CZYTAJ WIĘCEJ:
Przegląd Akordeonistów w Kalnicy. Dawne melodie na zabytkowych instrumentach [WIDEO, FOTO]
Młodsi mieszkańcy gminy i czytelnicy naszego portalu mogą nie znać osoby Anny Dernowskiej (1949-1999). Kim była patronka GOUK w Kalnicy?
- Anna Dernowska pracowała w GOUK niemal od samych początków tej instytucji, czyli od 1992 r. Zaczęła w Szmurłach, później pracowała w Popławach. Anna Dernowska była bibliotekarką, a następnie dyrektorką. Realizowania się w funkcji animatorki kultury. Patronka ośrodka była zasłużoną działaczką Solidarności, internowaną w stanie wojennym.
Niedawno rozmawialiśmy o pańskiej hodowli gołębi pocztowych. Czy ostatnio również brał Pan udział w jakichś zawodach?
- Od sierpnia do września trwają konkursy młodych gołębi. W tym roku nasze ptaki brały udział w locie międzynarodowym z Londynu. Hodowcy z naszego terenu odnieśli dużo sukcesów. Lech Niedźwiedzki został wyróżniony za najdalej położony gołębnik - na dystansie 1594 km, Dariusz Krystosiak zaś za pierwszego gołębia w strefie 7 powyżej 1200 km. Zwierzę powróciło w 6 dobie pokonując dystans ponad 1500 km. Wyróżniony został też Andrzej Jankowski i jego trzy gołębie.
Dla gołębi młodych zorganizowaliśmy lot narodowy z Berlina, gdzie średnia odległość wynosiła 577 km. Lot się udał i w latach kolejnych będziemy go kontynuowali.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Kamil Pietraszko


