W Brańsku działa kilka zakładów zajmujących się mechaniką pojazdową oraz świadczeniem usług pomocy drogowej. Jedną z takich firm prowadzi Waldemar Gołębiecki. Mechanik opowiedział nam o swojej 30-letniej pracy w zawodzie.
Co skłoniło pana do pracy właśnie w tym zawodzie?
- Po ukończeniu szkoły podstawowej każdy młody człowiek myśli o tym, co chciałby robić w swoim dorosłym życiu. Jak to bywa w większości przypadków, na moją decyzję o kształceniu się pod kątem mechaniki pojazdowej zadecydowała pasja, zainteresowanie tym tematem. Mężczyźni w końcu kochają motoryzację, a ja sam do tego stopnia, że postanowiłem jej się poświęcić. Swój własny zakład prowadzę od 1998 roku. Żona Monika zajmuje się księgowością i innymi kwestiami formalnymi. Dodam też, że nie jestem jedynym mechanikiem w rodzinie: podobnie zarabiają na chleb moi dwaj bracia Krzysztof i Daniel, a także szwagier oraz dwóch braci ciotecznych. Można powiedzieć, że to zamiłowanie mamy we krwi, w genach. Kiedyś zajmowałem się regularnie blacharstwem i lakiernictwem, ale z czasem doszedłem do wniosku, że „nie opłaci się skórka za wyprawkę", ponieważ zajęcie było czasochłonne, a mało opłacalne. Zresztą klienci mieli świadomość, że w przypadku starszych samochodów koszt takiego zabiegu przekraczał czasami dwukrotnie wartość auta i nie chodzi tutaj tylko o koszt robocizny, ale i potrzebnego materiału - karoserii.
Dzisiaj przede wszystkim można się do mnie zgłaszać z naprawami, wulkanizacją i szeroko pojętą pomocą drogową świadczoną w terenie, często bardzo odległym. Jeżeli pracuje się od trzech dekad, to wiadomo, że wyrobiło się już pewną markę i zyskało stałych klientów. Dominują osoby z Brańska i okolicznych miejscowości, ale również i Białegostoku oraz z Warszawy i okolic, czy nawet z Belgii i Niemiec. Jeżeli klientowi potrzebne są części zamienne, to staram się mu pomóc z kupnem, ponieważ mam podpisane umowy, stale współpracuję z hurtowniami sprzedającymi takie rzeczy i szybko dostarczającymi zamówiony towar. Pracuję od poniedziałku do soboty, w godzinach od 8:00 do 18:00, tak więc tylko jeden dzień w tygodniu poświęcam na zasłużony odpoczynek, nie licząc świąt wolnych od pracy.
Czy jako mechanik musi pan często odbywać specjalistyczne kursy?
- Rzadko odbywam specjalistyczne kursy, ponieważ jako doświadczony mechanik potrafię nadążać za nowinkami technicznymi, zwłaszcza w kwestii elektroniki, która choć na co dzień poprawia komfort kierowcy i pasażera, to jednak w różnych zaskakujących sytuacjach lubi płatać figle. Pomimo posiadania odpowiedniego wykształcenia potrzebnego do pracy w zawodzie, a nawet przygotowania uczniów, ogólnie jestem samoukiem - można powiedzieć, że po prostu mam do tego talent i widzę, czego muszę się nauczyć i dlatego wzbogacam swoją wiedzę i praktyczne umiejętności, gdy zachodzi taka potrzeba.
Wspomniał pan o usługach wykonywanych w zakresie pomocy drogowej. Gdzie udawał się pan w najdalsze wyjazdy po unieruchomione samochody?
- Holowałem pojazdy oddalone od Brańska o kilkaset kilometrów, z terenu całej Polski, z miejscowości takich jak Częstochowa, Stary Sącz, Nowy Sącz, Gdańsk, Sopot, Szczecin. Bardzo często udawałem się w okolice Poznania, gdzie problemy w drodze spotykały naszych krajan, którzy podczas wakacji lub świąt wracali z Belgii i Niemiec w rodzinne strony. Korzystam ze specjalnie przygotowanych do tego celu aut, a są nimi mercedes sprinter oraz citroen jumper. Auto-pomoc to zresztą nie tylko holowanie, ale także m.in. odpalanie samochodów, pomaganie przy zatrzaśniętych drzwiach z kluczykami w środku i innych codziennych problemach.
Nadchodzi czas wymiany letniego ogumienia na zimowe. O czym kierowcy powinni pamiętać?
- Przede wszystkim z wymianą opon nie można zwlekać, gdy pogoda zaczyna dawać o sobie znać. Każdy z nas wpadł kiedyś w poślizg i wie jakie mogą być tego konsekwencje. Jeśli chodzi o rodzaj i jakość opon, to polecam klasyczne ogumienie zimowe z solidnym bieżnikiem. Opony wielosezonowe - jak to bywa w większości przypadków „2 w 1" - często nie spełniają należycie swojej funkcji, dlatego osobiście nie polecam ich stosowania. Podobnie w przypadku kupna używanego ogumienia z wyeksploatowanym bieżnikiem. Moi drodzy, czy warto aż tak oszczędzać na zakupie nowych opon, ryzykując bezpieczeństwo? Stanowczo odradzam stosowanie takich praktyk. Używanie wysokiej jakości ogumienia podnosi też komfort jazdy. Przed zimą najlepiej też wymienić filtr paliwowy, sprawdzić jak wyglądają i pracują wycieraczki do szyb oraz jaki jest stan i rodzaj płynu do spryskiwaczy oraz chłodniczego.
Podobno Podlasie bardzo mocno różni się od terenów położonych na zachód od nas (zwłaszcza Warszawy) w kwestii cennika usług mechaniki pojazdowej...
- Oczywiście, ceny usług są bardzo zróżnicowane. Niedawno otrzymałem nietypowe zlecenie, miałem odholować zepsuty samochód od mieszkańca okolic Warszawy i naprawić go potem w swoim zakładzie. Brzmi to kuriozalnie, ponieważ nadal mówimy o jednym państwie, Polsce, ale wspomnianemu klientowi opłacało się zamówienie takiego zlecenia, gdyż w swoich stronach zapłaciłby o wiele więcej za naprawę. Podobnie w kwestii ludzi zamieszkujących na co dzień Belgię i Niemcy - jeżeli są w stanie bezpiecznie dojechać do Polski z daną usterką lub częścią przeznaczoną do wymiany, to wolą opcję naprawy w swoich rodzinnych stronach, a zwłaszcza na Podlasiu, ponieważ stawki u nas są nieporównywalnie niższe niż na zachodzie kraju, a tym bardziej w państwach, gdzie operuje się walutą euro.
Jakich sytuacji najbardziej nie lubi mechanik samochodowy?
- Najgorzej jest wtedy, gdy klient wcześniej próbuje własnymi siłami naprawić swój samochód, nie mając zbytniego pojęcia o mechanice. Poprawki i właściwa naprawa zabierają mi wtedy wiele czasu i - nie ukrywam - także nerwów. Pamiętam zwłaszcza „specjalistę" od hamulców, który potrafił je zdemontować, ale zamontować już nie umiał - groteskowa sytuacja, zresztą nie jedyna tego typu, z jaką się spotkałem.
Często muszę spuszczać nieodpowiednio zatankowane paliwo, głównie gdy zamiast oleju napędowego ktoś zatankuje benzynę. Układy paliwowe są bardzo delikatne. Takie naprawy są bardzo kosztowne. Zdarzają się wizyty z pretensjami o źle wykonaną naprawę, a gdy potem zbadamy przyczynę problemu, to wychodzi, że klient przez długi czas tankował paliwo niewiadomego pochodzenia - na to też warto zwrócić uwagę. Pewien właściciel samochodu trzy razy w krótkim czasie przyjeżdżał w celu naprawienia wtrysków paliwa, a za każdym razem musiałem mu objaśniać, że uzupełnia on zbiornik takim właśnie „chrzczonym" paliwem, które powoduje spustoszenie. Zwlekanie z wymianą oleju i filtrów paliwowych też oznacza tzw. strzał w stopę dla kierowcy, jak i pewien problem dla mechanika, a przecież mogłoby go nie być, gdyby użytkownik auta odpowiednio reagował na komunikaty wyświetlające się na desce rozdzielczej.
W kwestii produkcji samochodów wyrażę kilka ciekawych spostrzeżeń. Lepsze auta są oczywiście droższe i podobnie jest z ceną części zamiennych takich marek jak np. BMW czy Volvo. Popularne w Polsce volkswageny, cenowo już tak nie szczypią w oczy chętnego do zakupu, ale bywają już bardziej awaryjne. Azjatyckie marki, a zwłaszcza japońskie, pod tym względem prezentują się lepiej, psując się rzadziej. W ostatnich latach zauważyłem pewną brzydką praktykę stosowaną przez producentów aut, a spotykaną już powszechnie w światowym handlu, mianowicie chodzi o tzw. postarzanie produktu. Tak jak w telefonach komórkowych bateria ma działać przez określony czas, by klient był zmuszony nabyć kolejny aparat, tak w przypadku pojazdów można mówić o celowym ustalaniu czasu szybszej eksploatacji poszczególnych części, układów, np. po przejechaniu ok. 200 tys. kilometrów. Kierowcy dwulitrowych samochodów ze źle skonstruowanym napędem pompy olejowej pewnej niemieckiej marki zapewne doskonale rozumieją o czym mówię, a problem z tym trwa już od ponad 10 lat produkcji tych aut. Nie łudźmy się - inżynierowie wiedzą, co robią, bo przecież posiadają odpowiednie wykształcenie i doświadczenie, by realnie ocenić skutki zastosowania takiego zabiegu.
Co można nazwać najtrudniejszym zadaniem w pańskiej pracy?
- Wielu lekarzy twierdzi, że czasami najtrudniej jest zdiagnozować chorobę, a niekoniecznie potem ją leczyć, bo z tym jest momentami łatwiej. Najtrudniejsza w „leczeniu" aut jest właśnie diagnostyka, prawidłowa ocena tego, co właściwie szwankuje w samochodzie, przyczynach powstawania poszczególnych usterek, zwłaszcza o podłożu elektronicznym. Złącza elektroniczne, przeszorowane, zgniłe, skorodowane kable sprawiają często dużo kłopotów. Czasami myśli się, że czujnik jest uszkodzony, a tak naprawdę problemu należy szukać w instalacji. Co do warunków pracy, to są one z każdym rokiem coraz lepsze. Kiedyś mechanika w czasie pracy przyjmowali pozycję leżącą, obecnie powszechnie używane są podnośniki, kanały i ten problem został wyeliminowany.
Jako przedsiębiorca, osoba prowadząca prywatny biznes, musi się pan zmagać z różnymi zmianami przepisów, o których - można mniemać - że często nie wypadają na pańską korzyść...
- Owszem. Za wprowadzenie kas fiskalnych online w 2020 będę musiał zapłacić w większości z własnej kieszeni, a przecież moja dotychczasowa kasa jest ważna jeszcze przez wiele miesięcy, tymczasem niedługo stanie się bezużyteczna. Dlaczego za nowy zakup nie otrzymam całkowitego zwrotu poniesionych kosztów? To niesprawiedliwe. Zatrudniam też jednego pracownika, Radka, a przecież zapowiadane są podwyżki ZUS-u, które oznaczają dla mnie kolejne wydatki na rzecz państwa z tytułu prowadzenia działalności i posiadania pracownika do pomocy. Z każdym kolejnym rokiem inwestuje się w kolejne potrzebne sprzęty oraz infrastrukturę warsztatu. Koszty utrzymania obiektu rosną, natomiast robocizna nie aż tak bardzo. W Brańsku jest duża konkurencja, zwłaszcza, że nie brakuje i tej nieuczciwej, która naprawia samochody w zaciszu swoich prywatnych, niezarejestrowanych warsztatów.
Które miesiące są najbardziej pracowite dla mechaników z warsztatu samochodowego?
- Wiosna i jesień. Wiadomo, że okresy wymiany opon są dobrą okazją do zgłoszenia się z innymi naprawami i wymianami w aucie. Więcej zajęć to oczywiście również większy zarobek, ale praca przy zwiększonych obrotach często daje popalić, gdy niecierpliwi klienci potrzebują interwencji „na już".
W naszym regionie nie brakuje użytkowników aut poszkodowanych z tytułu zderzeń z dziką zwierzyną...
- Okolica jest mocno zalesiona, więc oczywiście nie brakuje samochodów uszkodzonych przez przebiegającą zwierzynę. Łosie, sarny i dziki to najpopularniejsi intruzi dla jadącego drogą auta. Największe szkody wywołuje oczywiście łoś, niszcząc najczęściej szyby i dach pojazdu i trochę w mniejszym stopniu maskę - wszystko jest zależne od prędkości i położenia auta podczas kolizji. Spotkania z takimi zwierzętami bywają zresztą śmiertelnie niebezpieczne - często słyszymy o tragicznych wypadkach powstałych wskutek takiego zderzenia.
Dziękuję za rozmowę.
Kamil Pietraszko


