Kilka dni temu w bloku przy ul. Kazimierzowskiej w Bielsku Podlaskim pracownicy Spółdzielni Mieszkaniowej zamontowali podjazd dla inwalidów. Nie było w tym nic dziwnego, takie podjazdy są montowane przy blokach na niektórych osiedlach, np. przy ulicach Poświętnej, Żeromskiego czy Kościuszki. Zazwyczaj jednak nie robią tego pracownicy spółdzielni, a zwykłe ekipy budowlane.
- Byliśmy wykonawcą tylko części zamówienia - tłumaczy prezes SM Jan Kondratiuk. - Montaż podjazdu wykonaliśmy odpłatnie, ale niejako w zastępstwie inwestycyjnym, ponieważ firma, która miała go zbudować nie wykonała zlecenia, a zleceniodawcę gonił czas, ponieważ musi się rozliczyć z Państwowym Funduszem Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.
Tego typu inwestycję, ułatwiającą funkcjonowanie niepełnosprawnych poruszających się na wózkach trzeba zgłosić do nadzoru budowlanego i Spółdzielni Mieszkaniowej, ponieważ realizacja zadania zajmuje pas ziemi należący do SM.
- Nie zdarzyło się jeszcze, abyśmy kiedykolwiek odmówili niepełnosprawnej osobie. W tym konkretnym przypadku zaproponowaliśmy też modyfikację projektu i inne materiały, które wpłynęły na zmniejszenie kosztów podjazdu - dodaje Kondratiuk.
Ze środków PFRON można ubiegać się o dofinansowanie robót budowlanych. Wysokość dofinansowania wynosi zwykle do 80 procent wartości realizowanego zadania, nie więcej jednak niż do wysokości piętnastokrotnego przeciętnego wynagrodzenia. Można też uzyskać nawet zwrot kosztów do 95 proc. całego kosztu inwestycji, ale zależy to od funduszy, jakimi dysponuje Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie, które jest dysponentem środków PFRON - zwyczaj jest to około 80 proc.
W sumie na terenie SM w Bielsku Podlaskim funkcjonuje kilkanaście tego typu podjazdów dla inwalidów. Dla mieszkań położonych wyżej są niekiedy montowane windy, krzesełka czy też platformy schodowe, ale nie jest to jeszcze zbyt popularne. Taka winda jest z reguły droższa od podjazdu. Na terenie bielskiej spółdzielni funkcjonuje jedno czy dwa takie urządzenia.
- Mieszkanie z podjazdem, jak się okazuje, też łatwiej później sprzedać, np. po śmierci osoby niepełnosprawnej. Popyt na tego typu lokale jest rzeczywiście spory, większy niż na zwykłe mieszkania - potwierdza Jan Kondratiuk.
(ms)


