Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, jedna ze znanych i wpływowych osób w Bielsku otrzymała zarzuty nakłaniania drugiej osoby do innej czynności seksualnej.
Do zdarzenia miało dojść w pierwszym tygodniu grudnia. Dzień później ofiara złożyła zawiadomienie o przestępstwie. Nie możemy zdradzić, kogo dotyczą opisane zarzuty. Nie chodzi w każdym razie o włodarzy, radnych czy urzędników. Jak się dowiedzieliśmy, między osobą, którą śledczy uznali za sprawcę, a jej ofiarą nie było żadnej zależności służbowej. Nie łączyły ich relacje podwładny - przełożony.
Nasze informacje próbowaliśmy potwierdzić w Prokuraturze Rejonowej w Bielsku Podlaskim. Ta jednak unika podawania szczegółowych informacji, a tym bardziej tych mogących naprowadzić na personalia podejrzanego lub ofiary.
- Rzeczywiście, postawiliśmy niedawno zarzut wymuszenia innej czynności seksualnej w związku z zawiadomieniem, które otrzymaliśmy w pierwszych dniach grudnia - potwierdził jedynie Adam Naumczuk, szef Prokuratury Rejonowej w Bielsku Podlaskim. - Ze względu na dobro postępowania, ale przede wszystkim anonimowość ofiary nie mogę udzielić bardziej szczegółowych informacji.
Potwierdził jedynie, iż postępowanie to prowadzi bielska prokuratura.
Wobec podejrzanego nie zastosowano tymczasowego aresztu.
Przepisy Kodeksu karnego mówią, że jeżeli ktoś przemocą, groźbą bądź podstępem doprowadza inną osobę do poddania się lub wykonania innej czynności seksualnej, podlega karze od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.
(bisu)


