Od rana trochę poprószył śnieg, acz nie za dużo. Później trochę popadało śniegu z deszczem. Od kilku dni utrzymuje się się minusowa temperatura więc zimę mamy prawie taką jak dawniej. Kierowcy skrobali samochody, a później jeździli ostrożniej, bo na ulicach jest ślisko.
O tej porze roku okazuje się, że obowiązkowe maseczki stają się mniej dokuczliwe, bo w jakimś stopniu chronią twarz przed mrozem i wiatrem. Przyłbice za bardzo się nie sprawdzają, zwłaszcza na wietrze.
Na rynku zrobiło się trochę bardziej świątecznie, pojawiło się stoisko z typowymi świątecznymi gadżetami, choinkami, lampkami i z mocniejszym sylwestrowym akcentem w postaci fajerwerków i petard. Nie są one tanie i nie wszyscy je lubią, np. zwierzęta. Ale w każdym razie istnieje możliwość narobienia huku.
Można tez było kupić już udekorowana minichoinkę, taką za 20 zł, akurat w sam raz do postawienia na biurku. Były też lampki.
Słoiki z marynowanymi grzybami chodziły po 20 zł. Jeszcze jest wybór, więc można przebierać. Poza tym, co o tej porze normalne, spory ruch przy stoisku z wędlinami, które na ogół są smaczniejsze od sklepowych, oraz na stoisku z rybami.
(ms)


