W środę (21 października) po godzinie 8 ciągniki rolnicze pojawiły się na bielskich ulicach. To ogólnopolski protest przeciwko wprowadzeniu tzw. "Piątki Kaczyńskiego".
Kilkanaście ciągników jeździ od ronda do ronda w Bielsku Podlaskim. Ruch na ulicy Piłsudskiego jest utrudniony - przechodzi dość płynnie, ale wolno. Rolnicy są kontrolowani przez policję. Sprawdzane są ich dane i dokumenty pojazdów. Z nieoficjalnych wynika, że nie nałożono na rolników żadnych mandatów.
- Walczymy nie tylko o swoją pracę, ale też o całą gospodarkę i Polaków - mówi jeden z rolników. - Ta ustawa nie dotyczy wyłącznie zwierząt futerkowych. Zakaz uboju rytualnego dotknie najbardziej producentów drobiu i krów mięsnych.
Nasz rozmówca ma fermę drobiu. Wprowadzenie "Piątki Kaczyńskiego" oznacza dla niego zakończenie działalności. Już teraz cena kurczaków spadła, co powoduje, że produkcja jest na granicy opłacalności. Zgodnie z ustawą zakaz uboju rytualnego będzie oznaczał zakaz produkcji i sprzedaży jego produktów. A sprzedaje nie tylko na polski rynek, ale też na zagraniczne. Jak mówi, rolnicy z powiatu bielskiego sprzedają mięso m.in. do Izraela czy Europy Zachodniej.
- Protestujemy w całej Polsce - dodają rolnicy. - Nie chcemy utrudniać życia mieszkańcom, ale w inny sposób nikt nas nie zauważy i nie usłyszy.
Po ulicach Bielska jeździ kilkanaście ciągników. Rolnicy przyjechali z powiatu bielskiego i hajnowskiego. Wkrótce planują wyjechać w kierunku Białegostoku, gdzie w okolicach Zabłudowa spotkają się z innymi rolnikami z regionu. Tam można się spodziewać dużych utrudnień w ruchu drogowym. Na te już skarżą się kierowcy w okolicach Koźlik.
(mb)


