Najważniejsza sprawa, czyli uchwała w sprawie metody ustalenia opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi (śmieciami) i powiązanie ich z zużyciem wody, została zdjęta z porządku obrad dzisiejszej sesji.
Nie oznacza to, że zaniechano całkowicie tego pomysłu. Zapewne wróci on po poprawkach na kolejnych sesjach. Na razie mieszkańcy Bielska, jak dotychczas, będą płacili 24 zł od osoby za wywóz posegregowanych śmieci. Przyczyną wycofania przez burmistrza projektu uchwały były wątpliwości Regionalnej Izby Obrachunkowej w Białymstoku co do sposobu naliczania stawek dla konkretnych grup odbiorców, np. posiadaczy Karty Dużej Rodziny.
- Co do zasady kierunek powiązania wysokości opłat za śmieci od zużycia wody jest słuszny. Ze względu jednak na nowatorstwo proponowanego rozwiązania (do tej pory podobną uchwałę w województwie, ale bardzo ogólną, przyjęło tylko Kolno) i problemów technicznych warto jeszcze raz przeanalizować projekty uchwał z tym związanych, ewentualnie uwzględnić sugestie RIO w Białymstoku, doprecyzować bądź zmienić przepisy - argumentował burmistrz Jarosław Borowski wycofując projekt.
Zmiana metody naliczania opłat za śmieci wywołała niepokój mieszkańców, obawiających się kolejnych podwyżek. Jednak - jak podkreślił burmistrz na sesji - może ona okazać się korzystna dla tych, którzy oszczędzają wodę. Ceny za odbiór śmieci zapewne i tak wzrosną od nowego roku. Do tej pory mieszkańcy Bielska płacą za odbiór śmieci posegregowanych 24 zł za miesiąc (odbiór nieposegregowanych jest oczywiście droższy).
Drugą sprawą, która wzbudziła zainteresowanie radnych, były zmiany w planie zagospodarowania przestrzennego. Na pytanie radnego Pawła Bierżyna burmistrz Jarosław Borowski odpowiedział, że jest to pierwszy krok do tego, aby w Bielsku powstał zbiornik wodny.
- W zbliżającej się nowej perspektywie unijnej na lata 2021-27 znajdą się pieniądze (najprawdopodobniej pożyczki) na budowę zbiorników retencyjnych, ochronę powietrza i wymianę oświetlenia. To jeszcze daleka perspektywa, ale warto się do niej przygotować - podkreślał burmistrz.
Do budowy zbiornika droga daleka, bo Polska dopiero prowadzi negocjacje z UE w sprawie nowej perspektywy finansowej. Natomiast niema wątpliwości, podkreślał Borowski, że budowa zbiornika w Bielsku może się odbyć, tylko przy wsparciu środków unijnych. Miasto nie ma możliwości ze swojego budżetu sfinansowania budowy.
Burmistrz przypomniał, że w ubiegłym roku zostały przeprowadzone próbne odwierty, które wykazały, że na badanym terenie w okolicach wiaduktu kolejowego w stronę Lewek oraz przy ul. Batorego zalega torf na wysokości do dwóch metrów, który należałoby wybrać przed budową zbiornika. To nie jest jeszcze jakaś dramatyczna ilość, z którą nie wiadomo co zrobić. Być może, wzorem Brańska, z tego torfu można będzie usypać wały okalające zbiornik. Burmistrz zapowiedział również, że po rozpoczęciu roku akademickiego ma zamiar podpisać z Politechniką Białostocką umowę, na temat przeprowadzenia na wskazanym terenie badań hydrologicznych. Dodał także, że upadła koncepcja budowy takiego zbiornika za miastem, ponieważ gmina wiejska Bielsk Podlaski nie jest tym zainteresowana.
Z innych spraw warto podkreślić, że od nowego roku ma zostać uruchomiona dodatkowa linia autobusowa nr 4. Ma ma kursować przez ul. 11 Listopada aż do Augustowa. Środki na ten cel zostały zabezpieczone w budżecie miasta, a burmistrz liczy, że dorzuci się do tego również gmina wiejska.
Podobno stan rzeki Białej poprawił - główni jej truciciele, czyli roszarnia i zakłady mięsne Netter od dawna nie działają. Jest tak czysta, że w Białej pojawiły się gdzieniegdzie nawet raki. Oprócz nich pojawił się też developer zainteresowany budową domów wielorodzinnych na terenie, który zajmowała kiedyś roszarnia.
Okazało się, że w bieżącym roku nie działa grupa żłobkowa przy przedszkolu nr 7. Z powodu epidemii i nikłego zainteresowania, nie udało się jej utworzyć. Rodzice zainteresowani dodatkową opieką nad małymi dziećmi powinni w takim wypadku rozejrzeć się za ofertą kilku działających w Bielsku klubów malucha.
Na ul. Brańskiej i Wojska Polskiego po ostatniej sobotniej wichurze wciąż nie działają lampy uliczne. Mieszkańcy tych ulic skarżą się na ciemnicę, zaś mieszkańcy budynku przy ul. Sportowej 6 na grzyba, który pojawił się na elewacji w ich bloku.
(ms)


