105 lat temu kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców powiatu bielskiego, przeważnie prawosławnych, opuściło swoje domostwa i udało się na tułaczkę po ogromnym terytorium w głąb rozległego imperium carów. Niektórzy dotarli nawet do granicy z Chinami. Wydarzenie to w literaturze nazywa się "bieżeństwem".
Niektórzy po I wojnie światowej i rewolucji bolszewickiej w Rosji wrócili na Podlasie, część jednak została na Wschodzie na zawsze.
W sierpniu 1915 roku do Bielska zbliżał się front. Armia rosyjska po klęsce w Prusach Wschodnich w 1914 roku utraciła inicjatywę strategiczną. Po niemieckich i austro-węgierskich ofensywach wiosną 1915 roku armiom rosyjskim w okolicach Warszawy groziło oskrzydlenie. W czerwcu już sytuacja była na tyle krytyczna, że stawka (rosyjskie dowództwo) postanowiło wycofać wojsko na linię Narwi i Bugu. Dodatkowym problemem armii rosyjskiej było zaopatrzenie. Zaczęło brakować pocisków artyleryjskich oraz karabinowych.
Niemcy i Austro-Węgrzy nacierali na całym froncie. Od północy, z terenu Prus Wschodnich na Łomżę i Ostrołękę, ruszyła grupa armii gen. Maxa von Gallwitza. Od południa w kierunku na Dęblin nacierał gen. August von Mackensen. Dodatkowo na Warszawę parła armia księcia Leopolda Bawarskiego.
Rosjanie zarządzili wielki odwrót. Na początku sierpnia 1915 r. Niemcy i wojska austro-węgierskie opanowały Lublin i Chełm, zaś na północy Ostrołękę (3 sierpnia), Zambrów (9 sierpnia) Łomżę (11 sierpnia), Wysokie Mazowieckie (12 sierpnia) i Białystok (13 sierpnia).
Wobec trudnej sytuacji na froncie car Mikołaj II wydał jeszcze w 25 maja 1915 roku dekret o powszechnej ewakuacji ludności cywilnej i zakładów z zaplecza frontu. Zgodnie z tym dekretem mężczyźni ze strefy walk (od 17 do 45 lat) mieli ewakuować się w głąb Cesarstwa Rosyjskiego.
W kościołach i cerkwiach rekwirowano dzwony na potrzeby frontu. Gen. Nikołaj Januszkiewicz, szef sztabu Najwyższego Naczelnego Dowódcy księcia Mikołaja Mikołajewicza, zarządził powszechną ewakuację. Liczył, że i tym razem wypróbowana w wojnie z Napoleonem w 1812 roku taktyka spalonej ziemi przyniesie efekty albo przynajmniej opóźni postęp wojsk niemieckich.
Urzędnicy i duchowni prawosławni zaczęli namawiać ludność do wyjazdu . Ewakuacją objęto także kobiety i dzieci. Niszczono zasiewy oraz sady i niektóre budynki.
Dr Mikołaj Roszczenko z UMCS w Lublinie uważa, że nie była to ewakuacja przymusowa, jednak władze, wojsko i duchowieństwo prawosławne usilnie namawiali ludność do opuszczenia domów i wyjazdu w głąb Rosji, twierdząc, że jest to patriotyczny obowiązek.
- Ludność zastraszano, rozpuszczano pogłoski o rzekomym okrucieństwie Niemców. Z kolei księża katoliccy i rabini przekonywali swe społeczności do pozostania na miejscu. Tak też Polacy i Żydzi uczynili i jedynie nielicznie spośród nich opuścili Kleszczele. Większość ludności prawosławnej usłuchała poleceń władz i udała się na bieżeństwo - napisał w monografii Kleszczel Mikoła Roszczenko.
Od początku sierpnia drogi i miejscowości Podlasia zapełniły się uciekinierami. Duchowni prawosławni opuścili cerkwie i z rodzinami udali się na Wschód. Życie parafialne zamarło na kilka lat. Z powiatu bielskiego najbardziej wyludniły się obszary na wschód od linii kolejowej Strabla - Bielsk - Siemiatycze. Ogółem powiat opuściło kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Na terenie powiatu prawosławnych parafian pozostało tylko kilka procent. Z kolei z terenu katolickiej parafii w Boćkach, na Wschód wyjechało ok. 11 proc. parafian katolickich. Wyjechała też część, acz niewielka, Żydów.
20 sierpnia 1915 roku Niemcy wdarli się do Bociek. 21 i 22 sierpnia Rosjanie zaciekle, często kontratakując, bronili się na terenie wsi Spiczki i Parcewo. W tych dniach Niemcy przełamali rosyjską obronę w rejonie Rajska. Nad ranem 21 sierpnia na ulicach Bielska Rosjanie stawiali opór. M.in. w okolicach ratusza doszło do wymiany ognia. Zginęło kilku Niemców z 343 pułku piechoty, poległo również kilku Kozaków. Miasto zajęto jednak tego samego dnia bez większych walk. Rosjanie w okolicach Proniewicz bronili się jeszcze do 26 sierpnia. Później wycofali się na linię obrony na rzece Orlance.
Świadectwem tych walk są cmentarze wojenne. Na terenie Bielska Podlaskiego znajdują się dwa. Jeden u zbiegu ulic Studziwodzkiej i Wiejskiech 9 z inskrypcją w języku niemieckich o pochowaniu w tym miejscu 200 rosyjskich i 810 niemieckich żołnierzy poległych w sierpniu 1915 roku oraz na rogu ul. Białowieskiej i Wrzosowej na tzw. Hołowiesku. Liczne cmentarze z okresu I wojny światowej są rozsiane na terenie całego powiatu.
Bielsk na 3,5 roku trafił pod niemiecką okupację. Miasto włączono w skład Ober-Ostu, był to obszar pod niemieckim dowództwem wojskowym. Obejmował również Litwę i część Kurlandii. Faktycznym jego administratorem był gen. Erich Ludendorff, szef sztabu naczelnego dowódcy wojsk niemieckich na Wschodzie feldmarszłka Paula von Hindenburga.
Wojska niemieckie opuściły Bielsk dopiero w lutym 1919 roku. Jeszcze kilka lat później do miasta i wsi położonych w powiecie wracała ludność z bieżeństwa. Na miejscu zastali jednak nową rzeczywistość. Była to już II Rzeczpospolita.
Opr. (ms) na podst. Z. Romaniuk Ku Niepodległej. Powiat bielski w latach 1914 -1919.


