Do końca kampanii wyborczej zostało kilka dni, ale nie widać, aby to miało wpływ na życie rynku. Około godz. 10 nie widać było żadnych sztabów wyborczych kandydatów. Nikt nie rozdawał ulotek, może to i dobrze. Wybory przeminą, a żyć trzeba i nie ważne, kto kogo popiera.
Istnieje coś takiego, albo istniało, jak styl rynkowy. Np. ubieram się na rynku - dawniej być może symbol pewnego obciachu i taniości, ale od czasu kiedy pojawiły się second-handy i sieciówki różnych marek, oferowana do sprzedaży odzież nie należy do najtańszych.
Za to pewnych rzeczy, nigdzie poza rynkiem nie kupisz. Choćby lampy ze zegarem w kształcie statku. Nie za drogo, bo za 65 zł. Całkiem nowa, sprawa. Obok na stoisku laska za 15 zł i pułapki na myszy.
Na stoisku ze starociami uwagę zwróciła głowa Lenina, ale to dla pasjonatów dawnego ustroju. Ładnie wypucowane samowary oraz lampy. Trochę ostatnio widać, że starszy pan ma większy ruch w interesie. Przynajmniej oglądających jest więcej. Sporo jagód - po 4 zł za szklankę, pomidory już po 5 zł, truskawki jeszcze za 10 zł za kilogram. Są też kurki i maliny oraz agrest. Nawet duży wybór owoców.
Na stoisku z koszykami nowa dostawa. Tym razem są koszyki z elementami łowickimi, jak ktoś ma chęć - to zapraszamy, rynek jeszcze czynny. Po targowisku błąka się pies, raczej zadbany, nie wygląda na porzuconego, ale kto wie może się zgubiła albo przyszedł na rynek trochę podjeść, bo niektórzy go dokarmiają.
(ms)
Dzisiejszy rynek:


