Kilka dni temu napisaliśmy o śmierci wybitnego muzyka i pedagoga pochodzącego z Bielska Podlaskiego Mirosław Kotelczuka. Swoje życie związał z Łomżą i miejscowym środowiskiem muzycznym. Był członkiem bluesowego zespołu działającego w połowie lat 80-tych "Browar Łomża".
Dzisiaj prezentujemy garść wspomnień o Mirosławie Kotelczuku. O koledze opowiedział nam Bogdan Drozdowski, nauczyciel Państwowej Szkoły Muzycznej w Bielsku Podlaskim I stopnia.
- Razem zaczęliśmy przygodę z muzyką w bielskiej szkole muzycznej w latach 70. XX wieku, gdzie graliśmy w zespole akordeonowym. Był fajnym kolegą, takim z poczuciem humoru. Mieliśmy trochę wspólnych chwil muzycznych, np. szkolny chór w szkole podstawowej nr 3 w Bielsku Podlaskim, w którym byliśmy akompaniatorami. Graliśmy też razem w kapeli działającej przy Bielskim Domu Kultury - wspomina Bogdan Drozdowski.
Przyznaje, że jednak czas trochę zamazuje wspomnienia. Wspólne muzykowanie z Mirosławem Kotelczukiem odbywało się przecież ponad 40 lat temu.
- Gdy grał w Podlaskich Kukułkach to przez rok uczył się w bielskich "Rolnikach". Mówił mi wtedy, że jak dostanie się do "muzyka" to zmieni i średnią szkołę. Tak się też stało - dodaje Drozdowski. - Po roku wyjechał do Białegostoku. Dostał się tam do szkoły muzycznej II stopnia. To był rok chyba 1979 .
Ze wspólną grą w Podlaskich Kukułkach związane były najciekawsze wspomnienia dotyczące Mirosława Kotelczuka.
- Dzięki uczestnictwu w zespole "Podlaskie Kukułki" mogliśmy być na rajdzie rowerowym gazety "Świat Młodych" . Był to już ostatni etap, V czy VI dookoła Polski. Przejechaliśmy tam ponad 700 km od Zwierzyńca do Białowieży. Dostaliśmy całe wyposażenie rajdowe na własność: ubranie sportowe, namioty, rowery. Podczas rajdu na bieżąco była relacja w gazecie Świąt Młodych. Mieliśmy wtedy po 16 lat - wspomina. - Zostało mi tylko zdjęcie z gazety. Ojciec mój zanosił "Świat Młodych" do Kazia Łuczaja (brata Krutusa), który pracował u Szałkowskiego, a tan robił jej zdjęcia.
Na rajdzie najważniejsze jednak było spotkanie z Papcio Chmielem, autorem popularnych wtedy komiksów o przygodach "Tytusa, Romka i A'Tomka" .
- Wtedy poznaliśmy na rajdzie Papcio Chmiela, to było coś - dodaje Drozdowski. - To był rajd harcerski a Podlaskie Kukułki były tam z ramienia ZHP jako drużyna artystyczna. Pod koniec rajdu odwiedził nas Papcio Chmiel, autor "Tytusa, Romka i A'Tomka" . Rozdawał autografy na banknotach z wizerunkiem Tytusa - takie komiksowe. Miałem gdzieś taki o wartości 100 Tytusów - kończy Bogdan Drozdowski. - Miło, że ktoś o nim jeszcze pamięta.
(ms)


