Dosyć ciepło, ale słońca nie widać. Dzisiejszy rynek znów się zapełnił kupującymi, choć sprzedawcy jak zwykle ponarzekali, że mogło być ich więcej. Większość ludzi już korzysta z wolności i nie nosi maseczek, ale ostrożniejsi dalej je nakładają.
O zachowanie wymaganego odstępu przynajmniej 1 metra osoba od osoby na rynku niezmiernie trudno. Cóż, kolejny nieżyciowy przepis, którego praktycznie nie da się egzekwować.
Na rynku pojawił się tegoroczny miód z pasieki w niedalekim Pietrzykowie. Za mały słoiczek trzeba było zapłacić 14 zł, a za większy 35 zł. Ponoć miód z Pietrzykowa ma wzięcie nawet nad morzem i trafia na Pomorze. Tak bywa - nam brakuje jodu, a im nad morzem miodu.
Z kolei na stoisku z tzw. drobnicą pojawiły się laleczki, prawie jak Barbie - za pięć złotych sztuka. Wzbudziły spore zainteresowanie starszych pań, które chętnie je kupowały, zapewne swoim wnuczkom.
Truskawki coraz tańsze, chodzą już po 12-13 zł za kilogram, a nawet można kupić za 10 zł. Ta cena dotyczyła oczywiście mniejszych owoców. Podobnie czereśnie - ich ceny to 24-25 zł za kilogram. To te okazalsze. Czasami jednak można kupić taniej. Dzisiaj nawet pojawiła promocja: sprzedawca wyprzedawał końcówkę dostawy za 10 zł za kilogram.
opr. (ms)
Czwartkowy rynek:


