Rankiem trochę popadało, ale nie za mocno i już powietrze stało się czystsze. Wykorzystując fakt, że władze miasta poluzowały restrykcje w handlu na rynku bielszczanie dosyć licznie stawili się na bazarku.
Od dzisiaj oprócz towarów spożywczym można na bielskim targowisku handlować sadzonkami drzew i kwiatów. W sumie to bardzo dobrze, bo ileż jeszcze można trzymać handel w stanie zamrożenia?
Z możliwości tej bielszczanie skorzystali chętnie. Na rynku momentami zrobiło się gwarno. Widok ludzi z sadzonkami i niosących donice nie należał do rzadkości. Zazielenią się ogródki i balkony. I tutaj druga strona medalu. O ile - do czego obliguje nas władza i rozporządzenia - nosimy kontrowersyjne maseczki, o tyle zdroworozsądkowe trzymanie dystansu między ludźmi sprawia spore problemy niemal wszystkim.
Okazuje się , że na bazarku ludzie lubią się tłoczyć i stać jeden obok drugiego, a nie pilnować odstępu - przynajmniej 1,5 metrowego. Pod tym względem nieco lepiej jest w otaczających rynek sklepikach. Tam sprzedawcy pilnują dyscypliny i sami kupujący zdają sobie z tego sprawę. Do sklepiku takiego nie wchodzi więcej niż dwóch klientów na raz.
(ms)
Czwartkowe przedpołudnie na bielskim rynku:


