Jak się dowiedzieliśmy o rzecznika podlaskiej policji, funkcjonariusze dwa razy byli wzywani w związku z podejrzeniem naruszenia ograniczeń dotyczących liczby osób w świątyniach.
Statystyki dotyczą okresu od piątku do poniedziałku, kiedy w cerkwiach odbywały się nabożeństwa związane ze świętem Zmartwychwstania Pańskiego. Zwykle w modlitwach tych uczestniczyły tłumy. W tym roku w związku z epidemią koronawirusa wprowadzono ograniczenie liczby wiernych w świątyni do pięciu osób.
Dwa razy bielska policja została powiadomiona o naruszeniu tych ograniczeń. Każdy z nich wiązał się z interwencją funkcjonariuszy.
- W jednym z tych przypadków policjanci nie stwierdzili naruszenia przepisów, w drugim przypadku wszczęto procedury wyjaśniające - relacjonuje nadkom. Tomasz Krupa.
Drugi z wymienionych przypadków dotyczył parafii pw. Zmartwychwstania Pańskiego przy ul. Traugutta w Bielsku Podlaskim. Interwencja policji odbyła się jeszcze przed świętami. Funkcjonariusze po przybyciu na miejsce stwierdzili, iż na terenie wokół świątyni przebywa kilkadziesiąt osób.
No i tu pojawił się kwestia interpretacji prawa. Teren wokół świątyni jest bowiem dość rozległy, więc kilkadziesiąt osób mogło na nim się rozstawić, zachowując bezpieczną odległość. Od interpretacji zależy, czy zdarzenie to zostanie potraktowane jako naruszenie prawa, czy też nie. To właśnie wyjaśnia policja.
Do podobnych sytuacji doszło w wielu świątyniach podczas nocnego nabożeństwa, z soboty na niedzielę, które rozpoczynało święto Zmartwychwstania. Pogoda sprzyjała wiernym, którzy zbierali się wokół cerkwi. Nie były to tłumy jak zwykle, ale też nie pięć osób. Wówczas nikt już jednak policji nie powiadamiał, bo publicznie ogłoszono, iż władze państwowe od poniedziałku poluzują nieco ograniczenia związane z epidemią koronawirusa. Zwiększono liczbę osób mogących uczestniczyć w nabożeństwie, uzależniając ją od powierzchni świątyni.
(bisu)


