Przechadzając się dzisiaj po rynku trudno powiedzieć, czy bije on normalnym tętnem. Sprzedawcy trochę narzekają , że słaby ruch, ale ludzi widać. Chodzą, oglądają i dyskutują... może coś kupią?
Praktycznie od nowego roku nie widać starszego mężczyzny, który handlował starociami. Na szczęście - jak wytłumaczyli inni sprzedawcy - nic mu się nie stało i jeszcze wróci do Bielska. Jakiś czas temu doszło do przepychanki o miejsce na placu z handlarzami z Warszawy, musiała interweniować policja, i starczy człowiek ciężko to przeżył. Ale, na szczęście, powoli dochodzi do siebie i ma jeszcze wrócić, więc na bielskim rynku będzie możliwość zakupienia np. samowaru, czy radzieckich odznaczeń.
Wciąż do nabycia są jeszcze świece. Tym razem 15 lutego )tj. 2 lutego wg prawosławnej liturgii posługującej się kalendarzem juliańskim) przypada święto Ofiarowania Pańskiego obchodzone przez wyznawców prawosławia. W Cerkwi prawosławnej jest to jedno z 12 głównych świąt.
Na rynek wróciła marynowana papryka - za 10 zł. Wwciąż jeszcze można też kupić marynowane i suszone grzyby.
(ms)
Czwartkowy rynek w Bielsku:


