Dzisiejszy rynek w niczym nie przypominał tego z dnia targowego. W zasadzie tylko najwytrwalsi sprzedawcy, którzy i tak handlują codziennie wystawili swoje stoiska.
Zrozumiałe, że zniknęli już sprzedawcy choinek i ozdób świątecznych. Na rynku zrobiło się po prostu pusto.
Mimo tego bielszczanie, często z przyzwyczajenia, nie omijali bazaru. Zawsze jest to okazja do tego, aby kogoś spotkać i z nim zamienić słów kilka. Z rzeczy, które praktycznie można było nabyć, to oprócz stoisk z warzywami i owocami pojawili się sprzedawcy miodu. Jedna kobieta próbowała sprzedać kurze jajka domowego chowu.
Otwarte były te co zawsze stoiska z odzieżą, kurtkami, stanikami itp. Białorusin handlujący patelniami i garnkami sprzedawał kwas chlebowy. Trzeba do tego dodać jeszcze stoisko z elektryką, gniazda, żarówki itp. Ogółem bryndza, ale dosyć typowa w handlu w okresie tuż po świętach.
Za tydzień wszystko powinno wrócić do normy.
(ms)
A na rynku pustki:


