Wtorek 3 grudnia był spokojnym dniem z punktu widzenia bielskich strażaków. Mieli dwie interwencje i to takie, które nie wiązały się z bezpośrednim zagrożeniem życia ludzi.
Pierwsze wezwanie otrzymali z samego rana. Miał to być pożar na posesji baru Koszarka przy krajowej 19 w okolicach Plosek. Pewnie do straży pożarnej zadzwonił jakiś przejeżdżający krajówką kierowca. Zdarzenie okazało się zupełnie niegroźne. Raczej z gatunku takich, które udowadniają, że płomień pod kontrolą nie stanowi zagrożenia. Było to zwykłe ognisko, oddalone od zabudowań i zabezpieczone przed rozprzestrzenieniem się ognia. Do wezwania wyjechał jeden zastęp straży pożarnej i wrócił, nie wyjmując nawet węża strażackiego.
Druga interwencja miała miejsce kilka minut przed godziną 17 w Bielsku Podlaskim. Trochę wcześniej w okolicach skrzyżowania z ul. 3 Maja i Kościuszki doszło do kolizji. Samo zdarzenie drogowe nie było na tyle poważne, by wymagało interwencji straży pożarnej. Ot, doszło do zderzenia aut. Jednak z jednego z samochodów zaczął wyciekać olej. Strażaków wezwano więc, by plamę z jezdni sprzątnęli. To też bardzo sprawnie uczynili.
(bisu)


