Dzisiejszy słoneczny dzień przyciągnął sporo ludzi na bielski ryneczek. Wreszcie pojawiło się więcej grzybów.
Oferowano m.in. kanie, maślaki i kurki. Jeden ze sprzedawców miał nawet atlas grzybów, jedynie za 1,50 zł - aby kupujący mógł sam się przekonać, że nie nabywa trucizny. Można też było stać się właścicielem gotowego słoika marynowanych grzybów za 10 zł. Tak na przekąskę.
Pojawiły się również chryzantemy w donicach, choć wciąż dominują te sztuczne. Taką donicę można było nabyć za 10 zł (mniejszą) lub 15 zł za większą. Pewne zainteresowanie wzbudziło stoisko z sadzonkami drzew i krzewów. Korzystając z dobrej pogody sprzedawcy mebli rozstawili również swoje produkty. Mają one taką zaletę, zwłaszcza dla osób starszych, że na takiej kanapie można posiedzieć i odpocząć - sprzedawcy nie robią z tym problemów, z czego starsi bielszczanie dosyć chętnie korzystają, a czy kupują to już inna sprawa. Oferowane meble nie są tanie. Za zestaw, nazwijmy to pod przyjęcie, czyli stół i 6-8 krzeseł sprzedawca życzył sobie 1400 zł.
Pomidory wciąż tanie, nawet za 2 zł można było kupić kilogram, a z tych mniejszych nawet po 1,50 zł. Jednak najciekawszym stoiskiem było to położone aż przy samej ulicy Poświętnej. Można było nabyć maskę spawalniczą za 10 zł, poziomicę za 5 zł. Był też duży wybór żarówek.
(ms)
Bielski rynek:


