Wczorajszy samochodowy Rajd Bielska Podlaskiego okazał się bardzo wymagającą próbą, przynajmniej dla niektórych kierowców. Jeden z nich zaliczył tzw. „dzwon”. Podczas rajdu miał poważną kolizję. Na szczęście nic mu się nie stało.
- Ze zdrowiem wszystko ok, Jesteśmy z pilotem lekko poobijani. Tzw. dzwon zaliczyliśmy na trzecim odcinku trasy PS3 POM1. Jak dobrze pamiętam, na trzeciej szykanie właśnie się to stało. Wyjeżdżając z niej straciliśmy przyczepność naszych opon, tzw. podsterowność. Próbowałem ratować auto hamulcem ręcznym, ale margines błędu był na tyle mały, że niestety już na trzecim odcinku Rajd Bielska Podlaskiego dla nas się zakończył – opowiada Paweł Olechno. - Ale nie po poddajemy się i będziemy walczyć dalej – zapewnia.
Na szczęście nic mu się nie stało, ale jego suzuki będzie wymagało dłuższej wizyty u mechanika, bowiem ma rozbity przód, po uderzeniu w bramę.
Zapytaliśmy Piotra Bagniuka, dyrektora rajdu i wiceprezesa Automobilklubu Podlaskiego o skalę trudności bielskiej imprezy.
- Większość imprez organizowanych przez nas odbywa się na odpowiednio przygotowanym torze „Wschodzący Białystok". Na torze wypadnięcie z trasy zwykle nie kończy się poważniejszymi skutkami. W Bielsku rajd odbywa się częściowo na ulicach miasta i to zwiększa skalę trudności. Jedna próba odbyła się na placu Arhelanu, ale ona też nie była taka prosta – tłumaczy wiceprezes Automobilklubu Podlaskiego.
Piotr Bagniuk przypomina, że w mieście są słupy, budynki, ogrodzenia i krawężniki: - PLanujemy trasę i planujemy też zabezpieczenia. Stawimy przeszkody tzw. „szykany” na trasie, aby niekiedy spowolnić jazdę.
Dyrektor rajdu podkreśla , że organizatorzy zawsze starają się wybierać próby krótkie, aby kierowcy nie rozwijali maksymalnych prędkości. Było to wczoraj widać pod ratuszem, gdzie nie tyle chodziło o szybką jazdę, co o pokazanie widowiska publiczności.
CZYTAJ TEŻ: Samochodowe wyścigi na ulicach Bielska Podlaskiego [WIDEO, FOTO]
- Bielski rajd nie jest rajdem niebezpiecznym, ale wymaga od kierowców więcej ostrożności, zwłaszcza na próbach pod ratuszem, które gromadzą większą publiczność Nie ma rajdów 100 procent bezpiecznych. Nasze doświadczenie to minimalizuje. To są sporty motorowe. Może zawieść kierowca, samochód, a nawet poluzować się śrubka i odpaść koło w samochodzie – przyznaje wiceprezes Automobilklubu.
(ms)


