Policja apeluje: zamykajcie drzwi mieszkań. I nie przekazujcie pieniędzy w ręce nieznajomych.
- Złodzieje ostatnio często stosują metodę na tzw. klamkę – ostrzegają bielscy policjanci. - Polega ona na tym, że bez pukania naciskają na klamki od drzwi mieszkań. Jeśli uda im się otworzyć, to po cichu wchodzą do środka. I zabierają wszelkie cenne rzeczy, które są w zasięgu ręki. Może to być portfel, pieniądze, telefon komórkowy lub torba z laptopem.
- Jakiś czas do naszego domu weszła jakaś kobieta. Nawet nie pukała – opowiada pani Ula, mieszkająca na osiedlu w centrum Bielska. - Wyszłam na korytarz z dzieckiem na ręku i spytałam, o co chodzi. Zaczęła coś mówić o tym, że ktoś zamówił gaz, ze to pewnie sąsiedzi. I szybko wyszła. Wyjrzałam za nią na klatkę, stał tam jeszcze jakiś facet, ale nie miał butli z gazem. Zagroziłam, że zadzwonię na policję. Para szybko ulotniła się.
- Dzielnicowi prowadza akcję prewencyjną i ostrzegają mieszkańców przed tego typu kradzieżami – mówi podkom. Agnieszka Dąbrowska, oficer prasowy bielskiej policji. - Przestrzegamy, by zamykać drzwi mieszkań i nie dawać okazji złodziejom. Wszystkich, którzy w okolicy zauważą obce, dziwnie zachowujące się osoby, które chodzą po klatkach i zaglądają do mieszkań, prosimy o niezwłoczne zawiadomienie o tym policji. Wystarczy zadzwonić na numer alarmowy 997 lub 112.
Policja przestrzega także przed oszustami, którzy podając się za członków rodziny lub funkcjonariuszy policji próbują – zwłaszcza od osób starszych – wyciągnąć spore pieniądze. Schemat takich działań jest dość prosty. Najpierw do potencjalnej ofiary dzwoni osoba podająca się za wnuczka, synową, lub innego członka rodziny. Później oszust opowiada zmyśloną historie o nagłym wypadku lub innym zdarzeniu. I prosi o szybkie przekazanie pieniędzy, by móc uniknąć kłopotów. Dodaje, że po gotówkę za jakiś czas zgłosi się znajomy.
Czasem oszuści podają się też za policjantów lub funkcjonariusz CBA. Tak ostatnio było w przypadku mieszkanki Bielska.
- Oszust zadzwonił na telefon jednej z lokalnych firm, podając się za funkcjonariusza CBA – relacjonuje podkom. Agnieszka Dąbrowska z bielskiej policji. - Poinformował rozmówczynię, że pieniądze na jej rachunku są zagrożone. Oszust zaproponował kobiecie przelanie funduszy na podane przez niego konto. Rozmówczyni wykonała jego polecenie. Pokrzywdzona przelała ponad 100 tysięcy złotych. Jednak po pewnym czasie rozmówczyni postanowiła sprawdzić w bielskiej jednostce autentyczność zgłoszenia. Po otrzymaniu informacji, funkcjonariusze, wiedząc, że kobieta miała do czynienia z oszustem, błyskawicznie zaczęli działać. Celem było m.in. powstrzymanie przelewu. Natychmiastowa reakcja policjantów oraz przedstawicieli banku uchroniła mieszkankę Bielska Podlaskiego przed utratą oszczędności życia.
Policja przestrzega przed podobnymi oszustwami. Naciągacze mogą zadzwonić do każdego.
- Funkcjonariusze proszą o rozwagę przy podejmowaniu szybkich decyzji finansowych i aby nie przekazywać pod żadnym pozorem pieniędzy osobom obcym. Policjanci nigdy nie rozmawiają o prowadzonych przez siebie sprawach przez telefon! Nigdy nie proszą o wypłacanie i przekazywanie jakichkolwiek pieniędzy w celu ich „zabezpieczenia” przed oszustami. Nigdy też nie proponują osobom postronnym udziału w prowadzonych przez siebie działaniach. Pamiętajmy, że wybierając numer alarmowy, bądź inny numer telefonu, koniecznie musimy rozłączyć się z poprzednim połączeniem - mówi podkom. Agnieszka Dąbrowska.
Dodaje, by decyzji o przekazaniu pieniędzy komukolwiek nie podejmować pochopnie pod presją czasu. Poradźmy się bliskich, upewnijmy się, komu przekazujemy pieniądze. Jeśli mamy choćby nikłe podejrzenie, że chodzi o oszustwo, poinformujmy policję.
(bisu)


